Aktuality
Pan Jerzy z Katowic zapytuje uprzejmie, co słychać na Kordowcu, bo dość już ma oglądania zdjęć z egzotycznych krain. Odpowiadam:
Rano
Mgiełek wrześniowych nie było, początek października, choć piękny, również porannie dość czysty. Było, minęło, zostały wspomnienia i zdjęcia. Kolory jesienne już są, moim zdaniem te najładniejsze, czerwień i żółć pomieszana z dominującą jeszcze zielenią. Na polanach sporo kani, ale prawdziwych grzybów jak nie było, tak nie ma.
Południe (bez zdjęć)
Nuda, nic się nie dzieje. Obcinam gałęzie, rąbię drewno i nasłuchuję odgłosów lasu - pilarek i ciągników LKT. Ruch turystyczny wzmożony; wczoraj gdym z lasu targał suchy konar, spotkałem na szlaku świetnie wyekwipowanego wędrowca. Okazało się, że to Słowak, który idzie cały GSB. Ponieważ zauważyłem, że ma sprej na medvede, pogadaliśmy dłużej w języku ogólnokarpackim o tych szelmach.
Wieczór
Czytam dopóki światło dnia pozwala i spozieram za okno. Na słupie zasiada puszcza i towarzyszy mi w lekturze. Pierwsze zdjęcie zrobiłem jej przez szybę, a kiedy otwierałem okno, odleciała bezgłośnie na sąsiedni słup.
Noc
W nocy dzieje się najwięcej. Kuny przestały się tłuc na strychu, bo od kilku tygodni serwuję im skutecznie pewne danie specjalne. Za to na polanie ruch wzmożony. Do rozsypanych gruszek przychodzą zające, lisy, borsuki i jelenie. Te ostatnie nie wyglądają najlepiej. Kto był na górach choć jedną noc na rykowisku, ze zrozumieniem spojrzy na poharatane łby i podarte suknie.









