Wszystko się może zdarzyć link
niedziela, 19 kwietnia 2026
piątek, 17 kwietnia 2026
środa, 15 kwietnia 2026
Galicyanie, pamiątki rabacji
Gnojnica, Góra Ropczycka
Śladami zapisków ks. Święsa o rodzinie Kotów, która jakoby wzbogaciła się w czasie rabacji link
![]() |
| Kapliczka fundacji Kotów w Gnojnicy Dolnej |
![]() |
| Kapliczka fundacji Kotów przy drodze do Góry |
![]() |
| Figura Nepomucena przy drodze z Ropczyc do Gnojnicy |
Czwartej kapliczki Kotów na granicy Gnojnicy i Zagorzyc Górnych na razie nie udało mi się zidentyfikować.
PS Jeśli potwierdzi się przypuszczenie, że żona mojego pradziadka Wojciecha Kolbusza pochodziła z rodziny Kotów z Gnojnicy, będę miał swój skromny udział w historii jako spadkobierca uczestników krwawej awantury chłopskiej z 1846 roku.
wtorek, 14 kwietnia 2026
Borucenie
Żeby nie gnuśnieć i rozgrzać się po mroźnej nocy, poszedłem w niedzielę sfotografować do map szczyt Kiczory 988. Byłem na nim już kilka razy wdrapując się tam z polany Kicora przy okazji odwiedzin dziadka Buczka, do którego zachodziłem w niedziele z konserwą i chlebkiem. Ponieważ dziadek zamieszkał na stałe znacznie wyżej i już na Kicorę ścieżką przez Mnicha nie chodzę, wlazłem na szczyt od strony Niemcowej. Sfotografowałem kupę kamieni, żółtą tabliczkę przypraną do buka papiokami i zasiadłem poniżej, na skraju młodnika, gdzie nie wiało. Kiedym żuł kanapkę, usłyszałem w gęstwinie basowe borucenie. Choć było krótkie, pocieszyłem się, że pewnie to odgłos motoru, ale zacząłem uważniej nasłuchiwać. Kiedy borucenie powtórzyło się znacznie bliżej, wrzuciłem błyskawicznie grotki do plecaka i przerażony pomknąłem na łeb, na szyję na drugą stronę grzbietu. Zgodnie z zaleceniami poradników, żeby nie sprowokować ataku niedźwiedzia, nie uciekałem, ale tylko dlatego, że po stromiźnie najeżonej gałęziami, karczami i skalnym rumoszem, biec się nie dało.
Kiedy opowiedziałem o tej przygodzie panu Władkowi na Niemcowej, ten doświadczony gazda, który las zna lepiej niż cały Wydział Leśny Uniwersytetu Rolniczego, zalecił, żeby w razie takiego spotkania wejść na drzewo, ale cienkie, bo na cienkie drzewa misie nie wchodzą.
Napis na buku, który zauważyłem u kresu mojej udanej ucieczki bardzo mnie ucieszył i uspokoił.
poniedziałek, 13 kwietnia 2026
Komentarz z głębi lasu
Przesłanie dla pana Orbana i tych panów, którzy jeździli z poparciem do Budapesztu.
PS Na pagorki węgierskie wybieram się ponownie w maju. Może za drugim podejściem uda mi się Korona Karpat Węgierskich. Przy okazji zapytam, czy do Węgierskiej Partii Psa o Dwóch Ogonach (MKKP) zapisują obcokrajowców. Jeśli zapisują, wstąpię z przyjemnością. Kiedy już zostanę członkiem, będę promował w Polsce hasło "Kutya na każdym świątecznym stole".
niedziela, 12 kwietnia 2026
Galicyanie, pamiątki rabacji
Brzeziny, grób Leopoldyny Morskiej
Leopoldyna Morska (1810 - 17.07.1888) była córką Jana Nepomucena Urbańskiego h. Nieczuja i Stefanii Urbańskiej Lanckorońskiej h. Zadora. Poślubiła Stanisława Morskiego h. Topór, który był dziedzicem Brzezin Podkościelnych i Dolnych. Mieli jedno dziecko, córkę Magdalenę Helenę (1839 - ...).
Stanisława (1808 - 1846) "uciekającego w przebraniu chłopskim zabili chłopi na drodze przed dworem Brzezin Zasadnich". W Dobrkowie zamordowano Józefa Bobrownickiego, Pelagię z Bobrownickich Morską (Maria nazywa ją matką, ale chyba jest jej teściową), a w Latoszynie brata Stanisława - Aleksego. Cudem ocalała siostra (?) zabitych Maria, żona zamordowanego w Dobrkowie Józefa Bobrownickiego. Matką Stanisława, Aleksego i Marii (?) była prawdopodobnie Zofia, odnotowana jako kolatorka kościoła w Brzezinach.
Po śmierci męża Leopoldyna nie opuściła Brzezin i sama gospodarowała we dworze aż do swojej śmierci. Z jej inicjatywy powołano w Brzezinach oddział włościan do pomocy w klęsce pożaru i innych klęskach elementarnych. Związane to było zapewne z licznymi pożarami wzniecanymi jeszcze długo po ustaniu rabacji oraz klęskami epidemii. W 1846 parafia Brzeziny liczyła 2707 mieszkańców, a w dziesięć lat później było ich już tylko 1856. Nie wiadomo, co stało się z córką Morskich Magdaleną. Podobno utonęła w czasie powodzi. Obok grobu Leopoldyny jest zniszczony nagrobek kolejnej Morskiej, imię nieczytelne. Być może spoczywa tu Zofia albo Magdalena.
PS Z okazji 180. rocznicy męczeńskiej śmierci Stanisława Morskiego oraz 1300 innych ofiar rabacji galicyjskiej, Fundacja Muzeum i Biblioteka Parafialna im. św. Mikołaja w Brzezinach zorganizowała uroczystość upamiętniającą tragiczne wydarzenia z 1846 roku. 22 lutego w kościele parafialnym w Brzezinach odbyła się msza w intencji zamordowanych. Po nabożeństwie, złożono kwiaty na zbiorowym grobie ofiar na cmentarzu parafialnym.
sobota, 11 kwietnia 2026
Góry takie se w strefie wybuchu albo zakaz wstępu do studzienki
Ze Zubrzyka spod kościoła tam i nazad 8 km. bez wstępowania do tajemniczych studzienek, które od Zubrzyka aż pod same Rąbaniska. Błoto zamarznięte, w młodnikach świeży śnieg, nic nie kwitnie, a zamiast wiosennych ptasich treli słychać skowyt pilarek spalinowych. Żadnych zwierząt pozaludzkich.
![]() |
| Bystre 807 |
![]() |
| Bystre 807 |
![]() |
| Rąbaniska 786 |
![]() |
| Rąbaniska 786 |
![]() |
| Sołtysia Góra 563 |
![]() |
| Sołtysia Góra 563 |
![]() |
| Tajemnicza studzienka wybuchowa |
piątek, 10 kwietnia 2026
Cikawostki puszczańskie
Korzystając z ładnej świątecznej pogody włóczyłem się na skraju dawnej puszczy sandomierskiej. Obecnie nie są to lasy puszczańskie, ale hodowlane. Można wędrować dziesiątki kilometrów prostymi leśnymi drogami wśród sosen w jednakowym wieku, które wyglądają jak sklonowane. Trafi się czasem jakiś pagorek porośnięty młodymi dąbkami, ale wiekowe drzewo trudno znaleźć. Są tam oczywiście pamiątki historyczne, gdyż teren ten był w czasie ostatniej wojny poligonem doświadczalnym, gdzie budowano rakiety V1 i V2. Centrum poligonu znajduje się w Bliznej. Urządzono tu nawet Park Historyczny z barakami i makietą rakiety. Parku w Bliznej nie zwiedzałem, bo w święta był nieczynny, a poza tym rakiety jakoś mnie ostatnio nie pociągają. Bunkry w Ociece sfotografowałem, gdyż były mi po drodze.
Odkryłem natomiast ciekawsze miejsce historyczne na "Starym Szlaku". Znajdowała się tam leśniczówka - dworek Mieczysława Żarskiego, który biorąc ślub z piękną Jadwigą Romerówną, objął w zarząd lasy Romerów z Ocieki Woli. Mimo burzliwych dziejów tej rodziny (Mieczysław został zamordowany przez Upowców), udało im się wychować siedmioro dzieci, a wnuki tej rodziny uczestniczyły w odsłonięciu pamiątkowej tablicy w miejscu dworu.
PS Lasy dawnego poligonu przecięte są prostymi jak strzała betonowymi drogami, które budowali więźniowie obozu w Pustkowie i okoliczni mieszkańcy brani na roboty z łapanek. Trafił tam nawet mój wujek Henryk (Henry), który po kilku dniach z obozu uciekł i wrócił pieszo do rodzinnego domu.
| Schrony obserwacyjne poligonu SS Heidelager |
| Tablica informacyjna |
| Symboliczne drzwi do nieistniejącego dworku |
![]() |
| Hrabiowie Jadwiga i Mieczysław |
czwartek, 9 kwietnia 2026
Panieńska Góra 331
Bogusz Zygmunt Stęczyński
PANIEŃSKA GÓRA
Na pół mili od Wojnicza ku południowi wznosi się góra, zwana babią lub panieńską górą, a której nazwa dziwnie potwierdza podanie jakie się dotąd zachowuje o zdarzeniach które się tu dziać miały przed ośmią wiekami. Dziwna to siła tych podań ludu, które przez wieki, ludy i zdarzenia rozmaite przechodzą żywe i zdrowe, i przetrwawszy wszystkie burze które wstrząsły światem, narody całe poniszczyły, lub inny kształt im nadały, zpożyły zabytki dziejowe, bądź czy to piórem, czy niebotyczne-mi pomnikami wypisane, pozostają całe, nieśmiertelne, do gruzów jakich, do mogiły lub skały przykute. I kamień po kamieniu rozejdę się gruzy na okoliczne budowy, niezmordowany pług rolnika zorze powoli mogiłę skiba po skibie, skała prochem wysadzona w powietrze rozbiegnie się daleko i szeroko za rozkazem przemysłu, tego wroga pamiątek dawnych; a przecie podanie cudem prawdziwym zostaje zaczarowane do miejsca, w którem już ani śladu nie ma przebiegłych na niem wydarzeń. Takiem jest to podanie o górze panieńskiej, podanie, o którem już po krotce wspominaliśmy w jednym z naszych obrazków. Jest to podanie o owej walce za Bolesława Śmiałego, między zemstę rozpalonemi mężami i ojcami a ich niewiernemi żonami i rozpustnemi córkami. Niepomni mężowie na własne rozpusty, któremi zmiękczeni i zniewieściali, zbytkowe i rozwięzłe pędzili życie w Kijowie, tej Kapui ich ducha rycerskiego, gonili z ogniem i mieczem za niewiernemi kobietami, które z nowemi kochankami uciekając przed zemstą męzką i karą ohydną noszenia psów u piersi, tutaj dopędzone zostały i tam powstał, jak podania latopisów naszych głoszą, Wojnicz na pamiątkę tej dziwnej wojny; a tu na tej górze okopały się i zawzięcie broniły się królewskiemu wojsku. Zwycięztwo jak zawsze zostało przy silniejszym, a dzieje przypomniawszy słabość niewieścią i zbrodnie mężowskie, zostawiły tylko pamięć sromotnej kary, której podległy zwalczone niewiasty. Podanie, które krótkiemi zwykło przemawiać słowy, zostawiło tylko nazwę góry panieńskiej, otwierając wędrownikowi szerokie pole do marzeń i myśli tysiąca. To też umysł najzimniejszy zamarzy mimowolnie na tej górze panującej nad całą okolicą. Raz rozbudzony okopami które w rzeczy samej zachowują się dotąd na wierzchołku tej góry, ileż więcej wysnuje myśli i marzeń, gdy się przed okiem ciała rozciągnie widzialny ztąmtąd widokrąg. Sama góra z trzech stron wznosi się stromo nad doliną, po której płynie Dunajec swem zmiennem korytem. Jakoż ta płaszczyzna zamknięta pagórkami zdaje się być dziełem tej rzeki, i łatwo uwierzyć można, że koryto Dunajca ocierało się kiedyś o stopy góry panieńskiej. Od strony tylko zachodniej łączy górę przesmyk wyżyny z innemi wzgórkami, które dalej rozbiegają się w rozmaite strony. Góra ta wyniosła panuje nad przestrzenią kilkunastu mil kwadratowych. Boki jej pokryte tu i ówdzie skąpemi krzakami jałowcu; na dole bieleją rozrzucone chatki Wielkiej Wsi, i źródło, zkąd sączy się czysta krzyształowa woda. Okopy są prostopadłe, a wchodzi się na nie przez ścieżkę wystąpaną na fosie która musiała kiedyś je otaczać. Widok z nich jest rozległy i wspaniały. W dole, jak mówiliśmy, srebrzy się kręta wstęga Dunajca, który przebywszy rozmaicie pokrajane pagórki, spuszcza się w tak zwaną dolinę Wojnicką, zkąd już swobodniej i szerzej pędzi ku matce Wiśle. Tam dalej ku południowi liczne parowy, wzgórki, pola śród lasów, i w głębi po nad wody doliny, skaliste Tatry wiecznym śniegiem błyszczące w mgle niebieskawej niknące, jak myśl o przyszłości tonie w mgle marzeń. Ku północy płaszczyzny, wciąż płaszczyzny, bo wyniosłości tej kilkunastomilowej przestrzeni nikną w takiej wysokości. I widać wioski, kopuły miasteczek, a dalej puszcza niepołomska, nadwiślańskie piaski, a po zatem wszystkiem ciemna i mglista zasłona świętokrzyskich borów. Taki jest obraz, jaki się z wierzchołka tej góry przed zdumionem pojawia okiem, którego opis po większej części pożyczyliśmy z wymownego dzieńnika podróży naszego Seweryna Goszczyńskiego. A jeźli ciekawy wędrowiec zbiegnie na dół, i na drodze ku Zakluczynowi wiodącej siądzie na przewozowy prom, którym się Dunajec przebywa, usłyszy echom powierzane pieni mazurskie i powieści przewoźników o tym kapryśnym, niestałym, a często rozhukanym Dunajcu, które mu uzupełnią ten obraz pełen poezyi dla oka i duszy.
Rysunek Stęczyńskiego pochodzi z 1846 roku i powstał zapewne podczas jego podróży do ojca, który w Stróżach urządzał ogrody. Przymusowy powrót do Tarnowa już dla miłośnika "poezyi dla oka i duszy" taki przyjemny nie był link.
Dziś na Panieńską Górę można łatwo wejść niebieskim szlakiem z Wielkiej Wsi; od parkingu pod Żabką pół godziny. W połowie podejścia zaczyna się droga krzyżowa. Mija szczyt i wkrótce doprowadza do wałów ziemnych, które są już prawie nieczytelną pozostałością zamku Trzewlin. W miejscu dziedzińca umieszczono sporej wielkości stalowy krzyż jubileuszowy. Nieco poniżej, po stronie południowej można zobaczyć nieduże pozostałości muru obwodowego. Całą górę porasta las mieszany, w partiach wierzchołkowych chroniony rezerwatem przyrody, poniżej cięty ("Wstęp wzbroniony - ścinka i zrywka drewna").
Widoki na Tatry i Góry Świętokrzyskie, którymi zachwyca się Stęczyński odeszły w przeszłość, ale jest nadzieja na ich przywrócenie związana z radosną działalnością Lasów Państwowych.
PS Motywy wędrowne.
Przytoczona przez Stęczyńskiego opowieść (Inspirowana balladą Mickiewicza?) przypomina nieco tę związaną z Pietrele Doamnei w Górach Rarău. Tę Doamnę zamierzam odwiedzić ponownie latem. Mam w pobliżu interes, bo niedaleko Solki, na terenie dawnej osady Glit namierzyłem pole Jakóba Szeli.








































