Wypadki komunikacyjne
Ta kapliczka przy drodze z Wiewiórki do Zasowa upamiętnia wywrócenie się sań i zamarznięcie pasażerów.
Komentarz z głębi lasu
Przesłanie dla pana Orbana i tych panów, którzy jeździli z poparciem do Budapesztu.
Cikawostki puszczańskie
Korzystając z ładnej świątecznej pogody włóczyłem się na skraju dawnej puszczy sandomierskiej. Obecnie nie są to lasy puszczańskie, ale hodowlane. Można wędrować dziesiątki kilometrów prostymi leśnymi drogami wśród sosen w jednakowym wieku, które wyglądają jak sklonowane. Trafi się czasem jakiś pagorek porośnięty młodymi dąbkami, ale wiekowe drzewo trudno znaleźć. Są tam oczywiście pamiątki historyczne, gdyż teren ten był w czasie ostatniej wojny poligonem doświadczalnym, gdzie budowano rakiety V1 i V2. Centrum poligonu znajduje się w Bliznej. Urządzono tu nawet Park Historyczny z barakami i makietą rakiety. Parku w Bliznej nie zwiedzałem, bo w święta był nieczynny, a poza tym rakiety jakoś mnie ostatnio nie pociągają. Bunkry w Ociece sfotografowałem, gdyż były mi po drodze.
Odkryłem natomiast ciekawsze miejsce historyczne na "Starym Szlaku". Znajdowała się tam leśniczówka - dworek Mieczysława Żarskiego, który biorąc ślub z piękną Jadwigą Romerówną, objął w zarząd lasy Romerów z Ocieki Woli. Mimo burzliwych dziejów tej rodziny (Mieczysław został zamordowany przez Upowców), udało im się wychować siedmioro dzieci, a wnuki tej rodziny uczestniczyły w odsłonięciu pamiątkowej tablicy w miejscu dworu.
PS Lasy dawnego poligonu przecięte są prostymi jak strzała betonowymi drogami, które budowali więźniowie obozu w Pustkowie i okoliczni mieszkańcy brani na roboty z łapanek. Trafił tam nawet mój wujek Henryk (Henry), który po kilku dniach z obozu uciekł i wrócił pieszo do rodzinnego domu.
| Schrony obserwacyjne poligonu SS Heidelager |
| Tablica informacyjna |
| Symboliczne drzwi do nieistniejącego dworku |
![]() |
| Hrabiowie Jadwiga i Mieczysław |
Wycieczka górska z ożywioną Milenką
Mój znakomity przyjaciel Tomasz przesłał mi na imieniny zdjęcie, które zrobił, gdy via Tatry szliśmy z Milenką imprezować na Kordowcu. Milenka, jak żona Araba w Zakopanem, która zamiast osła ciągnie sanki, była niestety na zdjęciu jakaś taka nieruchoma, co do niej zupełnie niepodobne. Poprosiłem więc Tomasza o filmik z naszej górskiej eskapady.
PS Ponieważ na starość człowiek głupieje, blog raczej nie powinien być dostępny publicznie. W związku z tym proszę przesyłać mi adresy meilowe. Zamieszczę je na na liście czytelników, którzy po zalogowaniu będą mieć dostęp do zamieszczanych tu głupot. Informuję też, że dla pełnego dostępu trzeba zainstalować se przeglądarkę Chrome, bo tylko ona wyświetla zamieszczane przeze mnie i Tomasza filmiki. Inne przeglądarki poprawnie wyświetlają zdjęcia, ale z filmikami jakoś sobie nie radzą, dlaczego nie wiem.
Ukrycie
Jeszcze przedwczoraj wejść na stronę było 2500, wczoraj już tylko 15. Tak więc skutecznie udało się ukryć stronę dla robotów trenujących AI. Niech se trenują na Tik Toku z Anią Lewandowską, znajdą tam ciekawsze zdjęcia niż choćby te zamieszczone poniżej. Oczywiście z archiwum, bo nie wychodzę dziś z chałupy. Na taki mróz? Nima gupich!
Aktuálne spravodajstvo z domova aj zo sveta
Na górach zima całkiem przyjemna. Śniegu na polanach zaledwie po kostki, a w lasach prawie nic. Temperatura w chacie - 4, taka sama na zewnątrz. Na przełączkach powiewa dość dokuczliwie, ale w lesie cisza. Niebo niestety zachmurzone, czasem tylko błyśnie słońce. Na szlaku sporo śladów wędrowców, aut i motorów lokalsów. Chata cierpliwie czeka mojego powrotu, nawet myszy już teraz zimą w niej nie goszczą. Huczne zabawy sylwestrowe, zjazdy na workach z sianem, nocne obserwacje zimowego nieba i grzanie się przy kozie, która budziła zimujące motyle to już odległa przeszłość, zaledwie mgliste wspomnienie.
PS W spravodajstwie świadomie użyłem zdań pojedynczych i równoważników. Jeśli komuś za krótko, niech spróbuje przebrnąć przez jakieś trzydziestostronicowe jednozdaniowe opowiadanie z tomu "A świat trwa" Noblisty Krasznohorkaia. Wydawnictwo Czarne publikując ten bełkot i w dodatku wyceniając go na 56,90 skutecznie zniechęciło potencjalnych czytelników do nabycia innych (dobrych!) powieści tego skądinąd znakomitego pisarza.
PS 2 Rada dla początkujących pisarzy: Jeśli nie nazywasz się Joseph Roth, nie pisz pod wpływem.
Są ludzie, którzy mają wiecznie pod górkę
Małe podsumowanie:
W 2025 roku wszedłem po raz pierwszy na 21 pagorków zaliczanych do Korony Karpat. Na dwóch (Smrekovica i Radziejowa) byłem po raz drugi. Żeby je zdobyć odwiedziłem 4 kraje - Polskę, Słowację, Węgry i Czechy.
Na terenie Polski zostały mi jeszcze cztery pagorki do zdobycia w roku następnym. Dalsze szczyty Korony wymagają kilkudniowych zagranicznych wyjazdów. Na razie oglądam je mapach, ale jeśli zdrowie, finanse i czas pozwolą, wyruszę już wiosną.
Wlazłem oczywiście jeszcze na kilkanaście innych pagorków, które do tej Korony się nie kwalifikują. Większość wędrówek zapisywałem w chytrych hodinkach. W sumie aplikacja zapisała 536 km górskich przyjemności. Gdybym mierzył wszystkie wieczorne spacery w okolicy Kordowca i górskie grzybobrania, pewnie doszłaby kolejna setka, ale na takie skromne imprezy zegarka nie zakładam.
W Nowym Roku życzę wszystkim garbatym (to od plecaka) wielu pasjonujących wejść na szczyty, a tym, którzy z jakichś przyczyn na góry chodzić nie mogą, udanych wejść na bloga.
Majte sa pekne!
Na górach
zimowo. Szlaki nieprzetarte i choć śniegu na nich niewiele, tak po kostki, idzie się źle. Na polanach natomiast tonie się po kolana, a w zaspach nieco głębiej. Śnieg jest mokry i ciężki, jakby nie wiedział, że media nazywają go białym puchem. Jeśli trafi się jakaś odśnieżona droga, warto założyć raczki, bo śnieg, który zdążył stopić się w dzień, nocą zamienia się w lód. To tyle nowości na górach, które zamieszczam dla wybierających się w weekend w zaspy. Oczywiście warunki mogą się już za chwilę zmienić, bo w końcu "góry" to rodzaj żeński.
Idąc na góry, spotkałem myśliwego, z którym zamieniłem kilka słów. Przyznał się, że zna mój blog i on oraz inni myśliwi z jego koła interesują się postami o zwierzętach w celach oczywiście "kontroli i ochrony zwierzyny". Nie przypuszczałem, że publikując liczne zdjęcia i filmy z fotopułapki stanę się mimowolnym "członkiem" elitarnego koła zabójców, postanowiłem więc, że blog "sprywatyzuję". Będzie on widoczny wyłącznie dla gości, których znam i których zaakceptuję. Jeśli więc ktoś zamierza nadal czytać nowe wpisy, będzie musiał przesłać mi swój adres e-mail, a ja dodam go do listy czytelników. Może nawet tym sposobem wyeliminuję nieustanne przeczesywanie bloga przez potentatów Internetu, którzy trenują na moich zdjęciach AI. Zmiany wkrótce!
![]() |
| chołpa |
![]() |
| szlak |
Zul - najniebezpieczniejszy zawód w Polsce
"W latach 2018 - 2023 przy wycince drzew zginęło w Polsce ponad sto czterdzieści osób. W tym samym czasie na kopalniach zginęło osiemdziesiąt osiem osób, prawie czterdzieści procent mniej (...). W górnictwie pracuje około siedemdziesięciu pięciu tysięcy osób, z kolei w zulach - od trzydziestu do pięćdziesięciu tysięcy osób". [Marek Józefiak Polska Rzeczpospolita Leśna czyli jak Lasy Państwowe stały się państwem w państwie]
Jeśli kogoś nie stać na wyjazd do Tajlandii, zawsze może udać się na białe niedźwiedzie do Chełma
Przegląd z AI:
Zdjęcie przedstawia rzeźbę przydrożną ze znakiem kierującym do miasta Chełm.
Chełm to miasto położone w województwie lubelskim, oddalone o 71 km od Lublina.
Nazwa miasta pochodzi od prasłowiańskiego słowa „cholm” oznaczającego wzgórze.
Miasto było niegdyś wielokulturowym ośrodkiem zamieszkanym przez katolików, prawosławnych, protestantów i żydów.
W herbie miasta znajduje się biały niedźwiedź.
PS: Tajemnicza wypowiedź sołtysa wsi Kąclowa w sprawie tajemniczych rzeźb: (warto posłuchać)
Dom dobry
Po co nowe zdjęcia, skoro już wszystko zostało powiedziane: https://kordowiec.blogspot.com/2022/11/blog-post_11.html
Tu jest POLSKA! Jesteśmy u siebie, na swoim!
Zdaje się, że to Kaden - Bandrowski stwierdził w 1918, że entuzjazm z powodu odzyskania niepodległości to "radość z odzyskanego śmietnika", zaś kierownik szkoły w Rytrze pan Malik w tym samym czasie zapisał w szkolnej kronice, że "w Rytrze odzyskanie przez Polskę niepodległości przeszło niezauważone".
Dlatego dziś kilka zdjęć sprzed kolejnej rocznicy, bo na górach zimno, mgliście, ponuro, deszczowo, rozkład i zgnilizna. Mimo niesprzyjającej aury widuję na szlaku przemoczonych nieszczęśników, ale prawdziwi patrioci szukają odrobiny ciepła dalej na południu. W Budapeszcie.