piątek, 27 lutego 2026

 Ścinka

a po ścince zrywka. Wszystko zapewne deficytowe, ale jest robota i piniondze dla leśników, operatorów maszyn i pilarzy. 
Ostatnie grubsze drzewa znikają z lasu za chatą, a na ich miejsce rusza młoda buczyna. Grzyba w tej gęstwinie już nie uświadczy, ale za to można dyskretnie wysrać się za krzakiem tuż przy szlaku. 
I o to chodzi, bo racjonalna gospodarka leśna polega właśnie na zaspokojeniu podstawowych potrzeb obywateli.

PS Spotkałem wczoraj zawodowego zbieracza zrzutów (poroża jeleni). Nie znalazł nic w tym sezonie. Narzekał, że mimo świeżego śniegu nie zauważył żadnych tropów jeleni. Wyjaśniłem mu, że jelenie zagościły jesienią na talerzach leśników, a wypreparowane łby odjechały za granicę wraz z dewizowcami. Przyznał mi rację.

Darz bór!





czwartek, 26 lutego 2026

 Przykłady odkryć ciekawych

Pisałem wczoraj o możliwościach, jakie stoją przed zapalonym krajoznawcą, który wyruszy w drogę z tomiszczem ks. Rzepy. Jako że ostatnio pomieszkuję w Ropczycach, przy okazji koniecznych wyjazdów w różnych prozaicznych celach, zlokalizowałem na przykład dwa  cmentarze choleryczne. Pierwszy ukryty głęboko w skrzyszowskim lesie i drugi oznaczony kamiennym krzyżem położony na prywatnej, zabudowanej posesji we wsi Brzezówka. Oba obiekty naniosłem na mapy com, które są znakomicie opracowane w części górskiej, ale okolice na północ od cesarskiego gościńca Kraków - Lwów to już na tych mapach trerra incognita.

W Brzezówce

W lesie skrzyszowskim






środa, 25 lutego 2026

 Galicyanie, pamiątki rabacji

Chojnik, krzyż rabacyjny

Krzyż drewniany pierwotnie wzniesiony w 1848 w związku z wydarzeniami rzezi galicyjskiej. Nieustalonej fundacji. Drewniany, z dużym metalowym wizerunkiem Chrystusa, zapewne późniejszym, osłoniętym blaszanym daszkiem. Przy odnowionym krzyżu tablica informacyjna.

PS Przestudiowałem pilnie ponad 700 stron pracy pod red. ks. Jana Rzepy "Kapliczki, figury i krzyże przydrożne na terenie diecezji tarnowskiej" i udało mi się wyłowić z tego ogromnego dzieła kilka obiektów, których jeszcze w moich peregrynacjach tekstowych i terenowych nie odkryłem. Krzyż w Chojniku jest jednym z niewielu pamiątkowych lub pokutnych krzyży rabacyjnych, których proweniencja jest w miarę jasno ustalona. Szkoda, że setki innych drewnianych krzyży rozsianych na Nizinie Nadwiślańskiej i Pogórzu to jak pisze autor "krzyże wzniesione na miejscu starych", o nieustalonej pierwotnej fundacji. A było tych rabacyjnych pamiątek wiele, co zaznaczył Orłowicz w "Ilustrowanym przewodniku po Galicji...". Jeszcze na początku ubiegłego wieku można było ustalić fundatorów i okoliczności jakie towarzyszyły wznoszeniu drewnianych świadectw męki Pańskiej i człowieczej. Dziś jest to niestety niemożliwe.

Dzieło ks. Rzepy wydane w 1983 roku jest znakomitym i rzetelnym źródłem wiedzy dla krajoznawcy. Zachęca, by wędrować choćby dla odkrywania cmentarzy cholerycznych (zamiast opisanych tysiąckroć tych z I wojny) lub cudownych źródełek. Oznaczano je krzyżami, figurami lub kapliczkami domkowymi, w których wcale nierzadko znalazły schronienie prawdziwe dzieła sztuki przenoszone do tych skromnych budowli przy okazji modernizacji wystroju kościołów. Żałuję, że wcześniej nie trafiłem na ten oryginalny przewodnik, ale może ktoś z czytelników tego bloga wyruszy na wędrówkę szlakiem miejsc zapomnianych, tajemniczych i cudownych. 
Polecam, wędrówka nie ma domu.

Uporządkowane moje znaleziska






niedziela, 15 lutego 2026

 Zima wróciła na góry, 

namiastka zim, jakie drzewiej bywały (2013)




sobota, 14 lutego 2026

 We

Walentynki nie omieszkałem odwiedzić miejsca, które kocham, czyli Kordowca. Zdjęć jednak nie robiłem, bo na górze bez zmian, jedynie błota przybyło. Do map sfotografowałem natomiast ciekawy pagorek, Sapieniec 449. Piękne są z niego widoki, ale trzeba by tam się udać w pogodny dzień, gdyż ja trafiłem w deszczową pogodę. Sfotografowałem też uroczą, jeszcze nie zepsutą "remontem" kapliczkę z 1872 r., która znajduje się przy drodze pod szczytem i pogadałem z miejscowym chłopem o wiatrach ryterskich i ścinaniu drzew.

PS AI twierdzi, że nazwa 'Sapieniec" wywodzi się od łacińskiego rzeczownika 'sapientia', ale moja skromna inteligencja tego wyjaśnienia nie przyjmuje, podobnie też opisu Kordowca: 
"Kordowiec jest zalesionym szczytem – dominują tu bukowe i jodłowe lasy typowe dla Beskidu Sądeckiego. Wierzchołek nie oferuje szerokich panoram, ale z polan na stokach można zobaczyć piękne widoki na: dolinę Dunajca, pasmo Radziejowej i Małe Pieniny, przy dobrej pogodzie – także Tatry". Ciekawe, co oni tam biorą w tym AI, że z Kordowca widzą Pieniny, Dunajec i Tatry.

Sapieniec



Figurki autorstwa Marcina Wąchały z Tylmanowej
Mój patron (ten z księgą) na lewicy

czwartek, 12 lutego 2026

W tym roku kumulację ważnych świąt - ostatki  i dzień zakochanych spędzam la iubitul meu în Maramureș.

Pozdrowienia / Cu respect




sobota, 7 lutego 2026

 Zawieńce 726

Ostatnio rzadko bywam w górach, a na górach jeszcze rzadziej. Kiedy już tu wpadnę, muszę obowiązkowo zajrzeć na Kordowiec i sprawdzić, czy myszy nie zjadły chołpy.
Dziś dla odmiany wszedłem na Kordowiec z Małej Roztoki. Doliną idzie się przykro, bo totalna wycinka trwa, a w korytach potoków walają się pnie pomnikowych jodeł. Przybyło też wiele zrywkowych dróg, które dochodzą pod sam szczyt Kordowca. Chołpa stoi, więc tylko wyczyściłem rynnę i poszedłem przez Poczekaj i Żabieńce, by wleźć na Zawieńce; górę, na której jeszcze nie byłem i której nikt nie sfotografował do map.com. Jest to niewysoki, ale wybitny dwuwierzchołkowy szczyt górujący nad doliną Małej Roztoki. Od drogi z Niemcowej - Żabieńców wszedłem dość szybko, choć trzeba było przedzierać się krzakami i młodnikiem. Po sfotografowaniu wierzchołka zszedłem lasem w stronę Roztoki. Stok był stromy, pokryty płatami mokrego śniegu i lodu, więc porządnie się napracowałem, by nie wywinąć orła.  

Chytré hodinky:

dystans 10,43 km
czas 02:59
kroki 13 515
różnica wysokości 566 m


Na Poczekaju bez zmian

Zawieńce

Zawieńce