Wiatrak dziadka Karola
Wracając ze strefy alertowej na góry wybrałem drogę przez Wielopole, Jasło, Gorlice. Czasami tak jeżdżę, żeby wymóc uważność, bo ciągłe pokonywanie jednej trasy wywołuje u mnie efekt konia z zamkniętymi ślepiami wracającego do stajni.
Po drodze zahaczyłem o kilka mapowych atrakcji. Pierwszą była wieża widokowa w Różance. Nie jest to budowla wysoka, ale solidna i zadbana. Zamierzałem oczywiście machnąć panoramę z opisem, ale zamglenie było duże, więc nawet nie wchodziłem na górę. Sfotografowałem jedynie stojący obok wieży wiatrak. Taki sam, a może większy stał na wzgórzu na polu mojego dziadka. Lubiłem do niego chodzić. Wydawał mi się ogromny i tajemniczy. W Różance dzięki tablicy informacyjnej poznałem wreszcie budowę i zasady działania tych malowniczych maszyn, których do lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku pełno było na karpackich pogórzach.















