czwartek, 9 kwietnia 2026

 Panieńska Góra 331


Bogusz Zygmunt Stęczyński

PANIEŃSKA GÓRA

Na pół mili od Wojnicza ku południowi wznosi się góra, zwana babią lub panieńską górą, a której nazwa dziwnie potwierdza podanie jakie się dotąd zachowuje o zdarzeniach które się tu dziać miały przed ośmią wiekami. Dziwna to siła tych podań ludu, które przez wieki, ludy i zdarzenia rozmaite przechodzą żywe i zdrowe, i przetrwawszy wszystkie burze które wstrząsły światem, narody całe poniszczyły, lub inny kształt im nadały, zpożyły zabytki dziejowe, bądź czy to piórem, czy niebotyczne-mi pomnikami wypisane, pozostają całe, nieśmiertelne, do gruzów jakich, do mogiły lub skały przykute. I kamień po kamieniu rozejdę się gruzy na okoliczne budowy, niezmordowany pług rolnika zorze powoli mogiłę skiba po skibie, skała prochem wysadzona w powietrze rozbiegnie się daleko i szeroko za rozkazem przemysłu, tego wroga pamiątek dawnych; a przecie podanie cudem prawdziwym zostaje zaczarowane do miejsca, w którem już ani śladu nie ma przebiegłych na niem wydarzeń. Takiem jest to podanie o górze panieńskiej, podanie, o którem już po krotce wspominaliśmy w jednym z naszych obrazków. Jest to podanie o owej walce za Bolesława Śmiałego, między zemstę rozpalonemi mężami i ojcami a ich niewiernemi żonami i rozpustnemi córkami. Niepomni mężowie na własne rozpusty, któremi zmiękczeni i zniewieściali, zbytkowe i rozwięzłe pędzili życie w Kijowie, tej Kapui ich ducha rycerskiego, gonili z ogniem i mieczem za niewiernemi kobietami, które z nowemi kochankami uciekając przed zemstą męzką i karą ohydną noszenia psów u piersi, tutaj dopędzone zostały i tam powstał, jak podania latopisów naszych głoszą, Wojnicz na pamiątkę tej dziwnej wojny; a tu na tej górze okopały się i zawzięcie broniły się królewskiemu wojsku. Zwycięztwo jak zawsze zostało przy silniejszym, a dzieje przypomniawszy słabość niewieścią i zbrodnie mężowskie, zostawiły tylko pamięć sromotnej kary, której podległy zwalczone niewiasty. Podanie, które krótkiemi zwykło przemawiać słowy, zostawiło tylko nazwę góry panieńskiej, otwierając wędrownikowi szerokie pole do marzeń i myśli tysiąca. To też umysł najzimniejszy zamarzy mimowolnie na tej górze panującej nad całą okolicą. Raz rozbudzony okopami które w rzeczy samej zachowują się dotąd na wierzchołku tej góry, ileż więcej wysnuje myśli i marzeń, gdy się przed okiem ciała rozciągnie widzialny ztąmtąd widokrąg. Sama góra z trzech stron wznosi się stromo nad doliną, po której płynie Dunajec swem zmiennem korytem. Jakoż ta płaszczyzna zamknięta pagórkami zdaje się być dziełem tej rzeki, i łatwo uwierzyć można, że koryto Dunajca ocierało się kiedyś o stopy góry panieńskiej. Od strony tylko zachodniej łączy górę przesmyk wyżyny z innemi wzgórkami, które dalej rozbiegają się w rozmaite strony. Góra ta wyniosła panuje nad przestrzenią kilkunastu mil kwadratowych. Boki jej pokryte tu i ówdzie skąpemi krzakami jałowcu; na dole bieleją rozrzucone chatki Wielkiej Wsi, i źródło, zkąd sączy się czysta krzyształowa woda. Okopy są prostopadłe, a wchodzi się na nie przez ścieżkę wystąpaną na fosie która musiała kiedyś je otaczać. Widok z nich jest rozległy i wspaniały. W dole, jak mówiliśmy, srebrzy się kręta wstęga Dunajca, który przebywszy rozmaicie pokrajane pagórki, spuszcza się w tak zwaną dolinę Wojnicką, zkąd już swobodniej i szerzej pędzi ku matce Wiśle. Tam dalej ku południowi liczne parowy, wzgórki, pola śród lasów, i w głębi po nad wody doliny, skaliste Tatry wiecznym śniegiem błyszczące w mgle niebieskawej niknące, jak myśl o przyszłości tonie w mgle marzeń. Ku północy płaszczyzny, wciąż płaszczyzny, bo wyniosłości tej kilkunastomilowej przestrzeni nikną w takiej wysokości. I widać wioski, kopuły miasteczek, a dalej puszcza niepołomska, nadwiślańskie piaski, a po zatem wszystkiem ciemna i mglista zasłona świętokrzyskich borów. Taki jest obraz, jaki się z wierzchołka tej góry przed zdumionem pojawia okiem, którego opis po większej części pożyczyliśmy z wymownego dzieńnika podróży naszego Seweryna Goszczyńskiego. A jeźli ciekawy wędrowiec zbiegnie na dół, i na drodze ku Zakluczynowi wiodącej siądzie na przewozowy prom, którym się Dunajec przebywa, usłyszy echom powierzane pieni mazurskie i powieści przewoźników o tym kapryśnym, niestałym, a często rozhukanym Dunajcu, które mu uzupełnią ten obraz pełen poezyi dla oka i duszy.


Rysunek Stęczyńskiego pochodzi z 1846 roku i powstał zapewne podczas jego podróży do ojca, który w Stróżach urządzał ogrody. Przymusowy powrót do Tarnowa już dla miłośnika "poezyi dla oka i duszy" taki przyjemny nie był link.

Dziś na Panieńską Górę można łatwo wejść niebieskim szlakiem z Wielkiej Wsi; od parkingu pod Żabką pół godziny. W połowie podejścia zaczyna się droga krzyżowa. Mija szczyt i wkrótce doprowadza do wałów ziemnych, które są już prawie nieczytelną pozostałością zamku Trzewlin. W miejscu dziedzińca umieszczono sporej wielkości stalowy krzyż jubileuszowy. Nieco poniżej, po stronie południowej można zobaczyć nieduże pozostałości muru obwodowego. Całą górę porasta las mieszany, w partiach wierzchołkowych chroniony rezerwatem przyrody, poniżej cięty ("Wstęp wzbroniony - ścinka i zrywka drewna").

Widoki na Tatry i Góry Świętokrzyskie, którymi zachwyca się Stęczyński odeszły w przeszłość, ale jest nadzieja na ich przywrócenie związana z radosną działalnością Lasów Państwowych.

PS Motywy wędrowne.
Przytoczona przez Stęczyńskiego opowieść (Inspirowana balladą Mickiewicza?) przypomina nieco tę związaną z Pietrele Doamnei w Górach Rarău. Tę Doamnę zamierzam odwiedzić ponownie latem. Mam w pobliżu interes, bo niedaleko Solki, na terenie dawnej osady Glit namierzyłem pole Jakóba Szeli.






środa, 8 kwietnia 2026

 Rachów (377) Cmentarz choleryczny zmarłych mieszkańców Tęgoborzy




wtorek, 7 kwietnia 2026

 Ropczyce - Chechły

Cmentarz choleryczny nad Wielopolką



poniedziałek, 6 kwietnia 2026

 Ropczyce

Krzyż w pobliżu dawnego cmentarza cholerycznego na wzgórzu Szubienice (ul. Kolejowa)





wtorek, 31 marca 2026

 Góry takie se
dostępne jedynie wczesną wiosną, bo latem przez krzoki nawet dzik się nie przedrze.

Znad Zubrzyka po kolei Wierch (605), Trzy Kopce (725), Wierch Zubrzy (860), Czerteż (880), Barnów Las (915).

Mogłem pójść nieco dalej, na Pustą Wielką, ale po pierwsze kilka razy już na niej byłem, a  po drugie na mapach com zdjęcia Pustej już są. Najbardziej z odwiedzonych pagorków podobał mi się dziki, trudno dostępny skalisty Czerteż. Poniżej szczytu Barnów Las jest sporej wielkości dobrze utrzymana polana z szerokim widokiem. Można stąd dostrzec Połoninę Riwna i Tatry. Mnie widoczność nie dopisała, więc nie panoramowałem. Na dole polany jest chata myśliwska z altaną, gdzie można odpocząć.

Panoramka z Wierchu

Trzy Kopce (jeden z trzech)


Zubrzy Wierch

Zubrzy znak wysokości

Skała na Czerteżu


Stosik przeze mnie ułożony na Czerteżu

Barnów Las

poniedziałek, 30 marca 2026

 Wspomnienie Jacka Durlaka o miesiąc spóźnione ale zawsze od serca




niedziela, 29 marca 2026

 Mnich

Nie tylko Tatry mają Mnicha. Ten z Beskidu Sądeckiego mijałem wiele razy, idąc z Kordowca do dziadka Buczka na Kicorę. Ponieważ dziadek już od dawna nie żyje, tym razem zamiast iść zanikającą ścieżką na Kicorę, skręciłem do góry tuż za polaną Pod Mnichem. Wspinaczka kilometrowej długości skalną grzędą albo gdy się nie da pokonać omszonych skał, wyszukiwanie przejść piargiem łatwe nie są. Na szczęście pod ostatnimi wypiętrzeniami jest niewielka przełączka, gdzie można usiąść, by rozkoszować się leśną głuszą i japońskim klasycznym Oyakata.

Legenda głosi, że szczyt zawdzięcza swą nazwę mnichom, którzy uciekając przed tatarską nawałnicą, dotarli aż w to miejsce i tu ukryli klasztorne skarby. Mnie skarbów nie udało się znaleźć, choć po cichu liczyłem na sfotografowanie rysia - skarbu Beskidów, który zapewne pomieszkuje w licznych tutaj szczelinach skalnych.