Dziób na kwintę
Modne ostatnio stało się używanie feminatywów. Zastanawiam się więc, jak nazwać widoczną na zdjęciu samicę puszczyka. Puszcza? A że to samica, jestem pewien. Po minie poznałem.
Karmienie
Nie zbliżam się do huśtawki, bo w świerkach obok niej kolejna para gąsiorków wyprowadziła nowy lęg. Pani Gąsiorkowa czatuje na tyczce i bardzo się denerwuje, gdy mnie zobaczy. Skrzeczy wtedy ostrzegawczo i wymachuje ogonem jak mieczem. Jej dwa młode gąsioreczki już latają na krótkich dystansach, ale jeszcze nie umieją samodzielnie polować.
Dzierzbeczek gąsioreczek
Przyglądał mi się z żywopłotu, gdy kosiłem, a raczej mordowałem gęstą mokrą trawę. Ponieważ nie potrafił odlecieć, poszedłem do domu po aparat. Przy okazji naniosłem do sieni i pokoju mokrej trawy, ale chyba warto było. Cieszę się, że gąsiorki wreszcie opuściły gniazdo i wkrótce się usamodzielnią, bo czas najwyższy obciąć żywopłot. Potrwa to zapewne jeszcze kilka dni, bo na razie młode gąsioreczki z trudem podfruwają kilka metrów do mamy, która nieustannie poluje i przynosi maluchom owady. Powinna chyba przestać je dokarmiać, bo z takimi brzuszyskami daleko nie polecą. Jak my wszyscy.
Pliszek przyprowadził (przyfrunął?) dwa młode pliszki na żerowisko. Trochę je pokarmił, a potem odleciały wszystkie gdzieś na północ. Stary zagląda do mnie czasem, ale już po chwili odlatuje. Pozostałe nie wracają. Zdaje się, że w nowym miejscu pobytu pliszki znalazły jakiś atrakcyjniejszy samochód. Choć zostałem porzucony, tęsknił nie będę.
Obiekty latające w pobliżu mnie
Specjaliści od ptaków i ptaszków piszą, że gile łatwo obserwować zimą, natomiast wiosną w okresie lęgowym ptaki te są bardzo ostrożne i skryte. W maju i czerwcu łatwiej więc zauważyć gila pod nosem uczulonego na pyłki alergika niż ptaszka tej nazwy.
Osobnik na zdjęciu pojawia się na orzechu dość często. Odpoczywa tu w locie do gniazda ukrytego w jodłowej gęstwinie. A kiedy tak sobie siedzi, popiskuje po gilowemu, jakby to już była zima. Czego, prócz narciarzy, górników węglowych i innych bałwanów, nikomu nie życzę.
Wieczorem obserwuję jeszcze znacznie większego ptaszka. Lata jeden taki z twarzą jakiegoś chłopa na ogonie. Co to za jeden? Zna ktoś tego chłopa?
PS Zdjęcie marne, bo trochę go przegapiłem, był już daleko.
Pod Budką albo Sikorowski
Postawiłem pod gruszą małą ławkę, żeby sobie choć chwilę posiedzieć na dowolnie wybranym "boku", ale unikam tego miejsca, bo denerwuję sikorkę, która karmi bombelki. Kiedy tylko mnie pod gruszą zobaczy, skacze z gałęzi na gałąź i przeraźliwie ćwierka. Oddalam się wtedy, by spokojnie mogła wykarmić potomstwo.
Niech będą pochwalone sikorki, jedyne aktywne ptaki, które spotykam wędrując zimą po górach.
PS Do ostatniego zdania dołączam pochwałę biblioteki w Starym Sączu, która na moją nieśmiałą prośbę zakupiła książkę Anny Arno "Paul Celan : tam, za kasztanami, jest świat : biografia", przeczuwając zapewne, że nikt prócz mnie jej nie przeczyta.
Ptaszki uratowane
Jakiś drapieżnik próbował nocą poszerzyć otwór w budce lęgowej, by wybrać młode. Na szczęście mu się to nie udało i sikory ocalały. Rodzice kontynuują więc karmienie, przynosząc robaczki i wynosząc odchody. Bedę musiał uciąć gałąź pod budką, by utrudnić drapieżnikom dostęp do lęgu. Na razie jednak nie mogę tego zrobić, gdyż mógłbym wypłoszyć ptaki.