Stary i młody byk
Na starość chłop nie mądrzeje, ale staje się ostrożny.
Zatłoczona stołówka
Zdaje się, że sezon urlopowy już się rozpoczął, bo znacznie przybyło klientów w górskiej stołówce. Wieczorem do drzwi chaty zadzwonił jakiś chłop o wyglądzie pracownika zakładów drobiarskich i prosił o nocleg. Noclegów już w chacie nie ma, ale pozwoliłem mu rozbić nieodpłatnie namiot w kącie za żywopłotem. Chłopina nie miał się gdzie umyć, więc zapewne ze słonego potu wylizały go do czysta jelenie, bo spał w odległości zaledwie 20 m od fotopułapki. Czy tak się stało, nie wiem na pewno, bo nie mam ochoty na rozmowy z GSBowcami, wyjąwszy oczywiście Pana Tomasza z Krakowa.
Zrobieni w balona
19 czerwca w godzinach 18.30 - 19 zapowiedziano start balonów z Nakła w Piwnicznej. Wziąłem więc aparat, podpiąłem lufę 200 - 500 i z nadzieją rewelacyjnych ujęć podreptałem na Poczekaj, skąd widok doskonały na góry i balony. Pod ruiną stajni wymościłem sobie siedzisko w kępie (wonnej) macierzanki i czekałem na start. Całe dwie godziny. Nic balonopodobnego nie wystartowało. Przeleciały jedynie dwa kukuruźniki i krążył jakiś paralotniarz. Z braku balonów sfotografowałem więc Światowida i wróciłem do chaty. Siedząc tak i na góry patrząc, wspominałem dawne wycieczki na Poczekaj; babkę, przyjaciół, którzy odeszli, koszenie babcynej łąki kosą nagradzane łykiem żołądkowej gorzkiej. Wspomnienia moje zderzały się z nową rzeźbą Światowida. Przypuszczam, że w tym miejscu miał stanąć pomnik JP2, który góry kochał bardziej niż Matkę Boską i Annę Teresę, ale rzeźbiarz pomylił zamówienia. Wątpię, żeby mu za tę robotę zapłacono. Pewnie teraz siedzi w pracowni i pije wino "Baryłeczka". A tak liczył na chianti. Nie jest w tym odosobniony. Wszystkim nam, którzy dawno temu marzyliśmy na Poczekaju, wyszło to, co zwykle niepoprawnym marzycielom wychodzi najlepiej. Baryłeczka.
Chałupka babki powoli się rozpada. W dachu przycyny jest dziura, którą woda spływa swobodnie do izby. Nowy boczny komin ktoś wyrwał i dach zieje dziurą, przez którą woda dostaje się do sieni. Rynna się oberwała. Przybyło tylko w okienku firanek, zza których nikt z nadzieją nie spoziera na szlak.
"Byłem i jestem samotnym człowiekiem, który czeka za oknem". [Cărtărescu Solenoid]
Panoptikon Michela Foucaulta
Jeleń (któż z nas nim nie jest) czuje, że ktoś stoi w oknie i obserwuje go przez lornetkę. Nie uważa tego za zagrożenie, bo okno jest daleko. Jednocześnie nie ma pojęcia, że tuż za jego zadkiem czai się zimne oko kamery. Obraz przez nią zarejestrowany zostanie umieszczony w Internecie, a myśliwy, który ten film obejrzy, wkrótce przyrządzi z ostrożnego jelenia zupę gulaszową.
Kandydat
Wakacje w pełni, toteż mimo deszczowej aury nie brakuje klientów w Barze pod Cześnią. Przychodzą samotne matki z dziećmi, dobrze rokujący ubodzy studenci i przystojni młodzi mężczyźni. Wszyscy konsumują we względnej zgodzie, dopóki miejsca przy żłobie nie zajmie kandydat na prezydenta rykowiska.
PS Zajączek, który nadal żeruje w pobliżu domu, zaczął przyprowadzać starszego kumpla. Trudno ich razem sfotografować, bo starszy ucieka zaraz, jakby był pod wpływem środków oburzających. Obawiam się, że ten niewiadomego pochodzenia kumpel może namówić zajączka na jakieś szkodliwe zioło.
A po nocy przychodzi dzień, a po burzy Smrekovica, najwyższy szczyt Braniska (po raz drugi)
Byłem tam przed dwoma laty, ale to jeszcze nie powód, by nie zmierzyć tej samej trasy przy pomocy chytrego zegarka. Poprzednio zdjęcia były lepsze link, bo widoczność dopisała. Wczoraj, po licznych burzach, ulewach i zamgleniach było prawie jak w tropikach. Na szczycie oczywiście jetboilowalismy, oyakata japońska wołowina (ja) i oyakata japoński klasyczny (córka). Tam też spotkaliśmy jedynego turystę, Słowaka, który dziwił się, że na każdej słowackiej górze jest pełno Polaków. Wytłumaczyłem mu, że nas jest dużo, a gór mamy mało i gdzieś się musimy zmieścić.
Chytré hodinky:
Dystans 14,30 km
Czas trwania 05.10.38
Śr. tempo 21'43" km
Kroki 20 583
Różnica wysokości 886,0 m
Zejście łącznie 908,0 m
Tempo było niewielkie ze względu na śliskie skały na odcinku 3 - 5.
Film z burzowej nocy:
![]() | |
| trasa |
![]() |
| Panorama słabo opisana z Zielonej Skały |
Nowa lizawka, liście kalafiora i choroby odptaszkowe
Pierwszy filmik zamieszczam jako dowód, że w nocy padał deszcz. Na drugim nowości, lizawka i obierki, które nie zmieściły się w mojej zupie kalafiorowej.
PS Zamierzałem dziś výlet na Slovensko i przejście ciekawej trasy w górach Čergov, ale zrezygnowałem ze względu na "Upozornenie na výskyt medveďa v katastri obce Kríže", skąd zamierzałem wyruszyć na góry. Zdaje się, że Internet, który ostrzega przed niebezpieczeństwami odbierze nam niedługo wszystkie przyjemności. Wczoraj przeczytałem artykuł babki, którą przeraził kos walczący ze swoim odbiciem w szybie drzwi balkonowych. Babka ta wymieniła przynajmniej dziesięć osobliwych chorób, jakich można nabawić się zmywając ptasie kupy. Po tej lekturze boję się obserwować ptaki żerujące na trawniku. Zapewne od samego patrzenia też można się rozchorować.