sobota, 7 lutego 2026

 Zawieńce 726

Ostatnio rzadko bywam w górach, a na górach jeszcze rzadziej. Kiedy już tu wpadnę, muszę obowiązkowo zajrzeć na Kordowiec i sprawdzić, czy myszy nie zjadły chołpy.
Dziś dla odmiany wszedłem na Kordowiec z Małej Roztoki. Doliną idzie się przykro, bo totalna wycinka trwa, a w korytach potoków walają się pnie pomnikowych jodeł. Przybyło też wiele zrywkowych dróg, które dochodzą pod sam szczyt Kordowca. Chołpa stoi, więc tylko wyczyściłem rynnę i poszedłem przez Poczekaj i Żabieńce, by wleźć na Zawieńce; górę, na której jeszcze nie byłem i której nikt nie sfotografował do map.com. Jest to niewysoki, ale wybitny dwuwierzchołkowy szczyt górujący nad doliną Małej Roztoki. Od drogi z Niemcowej - Żabieńców wszedłem dość szybko, choć trzeba było przedzierać się krzakami i młodnikiem. Po sfotografowaniu wierzchołka zszedłem lasem w stronę Roztoki. Stok był stromy, pokryty płatami mokrego śniegu i lodu, więc porządnie się napracowałem, by nie wywinąć orła.  

Chytré hodinky:

dystans 10,43 km
czas 02:59
kroki 13 515
różnica wysokości 566 m


Na Poczekaju bez zmian

Zawieńce

Zawieńce



poniedziałek, 2 lutego 2026

 Vabec



niedziela, 1 lutego 2026

 Vabec



sobota, 31 stycznia 2026

Vabec 



piątek, 30 stycznia 2026

 Vabec


czwartek, 29 stycznia 2026

środa, 28 stycznia 2026

 Czemu się budzę o czwartej nad ranem (i o piątej marznę na Przełęczy Vabec)




 Z balkonu w południe, bez zamglenia




wtorek, 27 stycznia 2026

 Z balkonu






niedziela, 25 stycznia 2026

 Magorzyca 881

Korzystając z krótkiego pobytu w Ritter odwiedziłem wczoraj Kordowiec, a dziś wszedłem na Magorzycę. Właściwie to chciałem jedynie przejść się Wielką Roztoką, ale gdy doszedłem do żlebu między szczytami, nie potrafiłem odpuścić górze, do której już dość długo się przymierzałem. Żeby dostać się do żlebu, trzeba najpierw sforsować potok. Na szczęście nie był jeszcze wezbrany, więc poszło łatwo. Podejście cholernie stromym żlebem na przełączkę pod szczytami okazało się trudniejsze niż się spodziewałem. Mokry śnieg po kolana, pod spodem kamienie i gałęzie. Na przełęczy i na grani śnieg wywiało, więc już bez raczków między skałkami całkiem wygodnie doszedłem do celu. Na szczycie jest granitowy słupek obłożony kamieniami. Widoków raczej nie ma, ale już niedługo pewnie się otworzą, bo na wielu drzewach są pomarańczowe kropki. Bałem się schodzić żlebem, więc wybierając stoki z niewielką ilością śniegu, dotarłem trawersem do rozwidlenia dróg na Borsudzynach. W dolinie Roztoki było cichutko i chwilami pogodnie, ale na grzbietach wiatrowało paskudnie i przewalały się niskie chmury. 

PS Na mapy Google trochę poniżej szczytu Magorzycy w kierunku zejścia do potoku Baniska ktoś naniósł "Wzgórze pamięci Akcji Wisła"! Gdybym wcześniej to zauważył, pewnie bym poszukał tego miejsca (o ile istnieje, bo Akcji Wisła z braku Łemków w tych okolicach nie było), a tak będę zmuszony udać się tam jeszcze raz. Nie wiem tylko, czy z mapami Google odszukanie tego punktu będzie możliwe, bo do górskich eksploracji zupełnie się one nie nadają, a poza tym każdy może w jakiś sobotni wieczór usiąść z piwkiem przed kompem, otworzyć mapy Google i nanieść jakiś ważny punkt, na przykład "Wzgórze, na którym Seba walił kupę".

Chytré hodinky:

dystans 12,60 km
czas 03:39
kroki 10 727

Mapa zejścia (czerwona linia)
Czarne kropki podejście


W dolinie Wielkiej Roztoki
Poniżej Kilka ujęć z Magorzycy i mapa Google





Google ze "Wzgórzem pamięci"
i głupim komentarzem. W tych okolicach
nie działała UPA. Miejscową ludność rabowali 
po wojnie Wyklęci.

czwartek, 15 stycznia 2026

 Na nogach

W nocy padał marznący deszcz i rano na drogach była "masakra", jak stwierdził kierowca grzebiący się pod górkę za moim płotem. Z powodu tej masakry poszedłem na nogach, by odśnieżyć chatę na Kordowcu. Do góry szedłem wygodną drogą przez Cygański Potok. Szło się przyjemnie, bo odśnieżają aż po moją polanę. Na niej już śnieg za kolano, ale przynajmniej nikt nie próbuje tu wjeżdżać. W chacie temperatura - 5, na zewnątrz 0. Trochę przewietrzyłem, zwaliłem śnieg z dachu, odśnieżyłem ściany i ruszyłem w dół szlakiem. Dobrze, że z góry, bo w odwrotnym kierunku raczej bym się nie przedarł. Najgorzej jest na przełączkach, gdzie nawiało sporo śniegu i trudno pokonać zaspy, które z powodu odwilży są już twarde, ale jeszcze nie "górują". Szlak jest nieprzetarty, spotkałem zaledwie jeden ślad jakiegoś desperata. Trudności są jednak tylko do Obłazów, bo od kapliczki do Rytra droga jest odśnieżona.

Chytré hodinky (tylko marsz, bez roboty przy chacie):

dystans - 9,85 km
czas - 02:57
kroki - 13 375

PS Na Obłazach pogadałem z dziewięćdziesięcioletnią Michaliną. Skarżyła się, że przed chwilą płakała, bo sąsiadka kazała jej przywiązać psa, który wyjada kurom jedzenie. Psa przywiązać nie może, bo choćby kupiła posek i łańcuch, to pies ma za grubą szyję i za mały łeb. Nic więc z tego przywiązywania nie będzie. Doradziłem kupić kaganiec, a jak po taniości, to zadrutować mu pysk drutem wiązałkowym. Michalinę nazywam Informacją Turystyczną, bo każdy turysta, który koło jej domu przechodzi, zostaje najpierw napadnięty przez dwa kundle, a potem uraczony jej opowieścią. Gdyby nie te kundle, nie wiedziałaby babina, że ktoś właśnie przechodzi i musiałaby cały czas czyhać pod drzwiami.

Hmla od Slovenská

Zajęczy trop

Na polanie Burdelówka

Obłazy


środa, 14 stycznia 2026

 Vabec archiwalny

Mógłbym pojechać na przełęcz Vabec i zamarzać czekając na złotą godzinę, ale prościej w ciepłym pokoju przeglądać archiwa. Mam na dyskach tysiące zdjęć z Vabca i innych widokowych miejsc. Zdjęć, które nigdy nie były publikowane albo po prostu zostały zapomniane.

PS Czytam "Podróż ludzkości" Galora i doszedłem do wniosku, że teza Malthusa, choć nie sprawdziła się w przypadku gatunku ludzkiego, znakomicie pasuje do zachowań myszarek leśnych. Darz wór!




niedziela, 11 stycznia 2026

 Wycieczka górska z ożywioną Milenką

Mój znakomity przyjaciel Tomasz przesłał mi na imieniny zdjęcie, które zrobił, gdy via Tatry szliśmy z Milenką imprezować na Kordowcu. Milenka, jak żona Araba w Zakopanem, która zamiast osła ciągnie sanki, była niestety na zdjęciu jakaś taka  nieruchoma, co do niej zupełnie niepodobne. Poprosiłem więc Tomasza o filmik z naszej górskiej eskapady.


PS Ponieważ na starość człowiek głupieje, blog raczej nie powinien być dostępny publicznie. W związku z tym proszę przesyłać mi adresy meilowe. Zamieszczę je na na liście czytelników, którzy po zalogowaniu będą mieć dostęp do zamieszczanych tu głupot. Informuję też, że dla pełnego dostępu trzeba zainstalować se przeglądarkę Chrome, bo tylko ona wyświetla zamieszczane przeze mnie i Tomasza filmiki. Inne przeglądarki poprawnie wyświetlają zdjęcia, ale z filmikami jakoś sobie nie radzą, dlaczego nie wiem.

sobota, 10 stycznia 2026

 Pilna wiadomość

Ja z chałupy w Rytrze nie wychodzę, ale na Kordowcu jest Tomasz i właśnie przesłał mi film. Jutro pójdę tam po kamerę, może nakręcił coś więcej, bo jego raczej nie spodziewam się zastać w całości.



 Ukrycie

Jeszcze przedwczoraj wejść na stronę było 2500, wczoraj już tylko 15. Tak więc skutecznie udało się ukryć stronę dla robotów trenujących AI. Niech se trenują na Tik Toku z Anią Lewandowską, znajdą tam ciekawsze zdjęcia niż choćby te zamieszczone poniżej. Oczywiście z archiwum, bo nie wychodzę dziś z chałupy. Na taki mróz? Nima gupich!




piątek, 9 stycznia 2026

Hej kolęda deska
Zabił tatuś wieprzka
A mamusia świnkę
Jedzcie dzieci szynkę


PS Działalność zarobkowa na górach, choć nieopodatkowana, wymaga jednak pewnych poświęceń.

poniedziałek, 5 stycznia 2026

 Takie se archiwalne



niedziela, 4 stycznia 2026

 Aktuálne spravodajstvo z domova aj zo sveta

Wczoraj po południu się wypogodziło, więc pojechałem sprawdzić, co na Vabcu piszczy. Piszczała bida, bo Tatry skrywała przesłodzona mgiełka. Może bym i poczekał do zachodu, gdy opadnie, ale wiało nieprzyjemnie, więc żeby nie odmrozić uszu, zawróciłem i ze skrzyżowania w pobliżu zimowej stajni nad Kremną zrobiłem kilka takich se zdjęć.

Wołowina na zimno

Chrám Presvätej Bohorodičky

Piątka dla zwierząt

Kto volá?

Moje drzewko


sobota, 3 stycznia 2026

Aktuálne spravodajstvo z domova aj zo sveta

Na górach zima całkiem przyjemna. Śniegu na polanach zaledwie po kostki, a w lasach prawie nic. Temperatura w chacie - 4, taka sama na zewnątrz. Na przełączkach powiewa dość dokuczliwie, ale w lesie cisza. Niebo niestety zachmurzone, czasem tylko błyśnie słońce. Na szlaku sporo śladów wędrowców, aut i motorów lokalsów. Chata cierpliwie czeka mojego powrotu, nawet myszy już teraz zimą w niej nie goszczą. Huczne zabawy sylwestrowe, zjazdy na workach z sianem, nocne obserwacje zimowego nieba i grzanie się przy kozie, która budziła zimujące motyle to już odległa przeszłość, zaledwie mgliste wspomnienie.  

PS W spravodajstwie świadomie użyłem zdań pojedynczych i równoważników. Jeśli komuś za krótko, niech spróbuje przebrnąć przez jakieś trzydziestostronicowe jednozdaniowe opowiadanie z tomu "A świat trwa" Noblisty Krasznohorkaia. Wydawnictwo Czarne publikując ten bełkot i w dodatku wyceniając go na 56,90 skutecznie zniechęciło potencjalnych czytelników do nabycia innych (dobrych!) powieści tego skądinąd  znakomitego pisarza. 

PS 2 Rada dla początkujących pisarzy: Jeśli nie nazywasz się Joseph Roth, nie pisz pod wpływem.




środa, 31 grudnia 2025

 Są ludzie, którzy mają wiecznie pod górkę

Małe podsumowanie:

W 2025 roku wszedłem po raz pierwszy na 21 pagorków zaliczanych do Korony Karpat. Na dwóch (Smrekovica i Radziejowa) byłem po raz drugi. Żeby je zdobyć odwiedziłem 4 kraje - Polskę, Słowację, Węgry i Czechy. 
Na terenie Polski zostały mi jeszcze cztery pagorki do zdobycia w roku następnym. Dalsze szczyty Korony wymagają kilkudniowych zagranicznych wyjazdów. Na razie oglądam je mapach, ale jeśli zdrowie, finanse i czas pozwolą, wyruszę już wiosną.
Wlazłem oczywiście jeszcze na kilkanaście innych pagorków, które do tej Korony się nie kwalifikują. Większość wędrówek zapisywałem w chytrych hodinkach. W sumie aplikacja zapisała 536  km górskich przyjemności. Gdybym mierzył wszystkie wieczorne spacery w okolicy Kordowca i górskie grzybobrania, pewnie doszłaby kolejna setka, ale na takie skromne imprezy zegarka nie zakładam.

W Nowym Roku życzę wszystkim garbatym (to od plecaka) wielu pasjonujących wejść na szczyty, a tym, którzy z jakichś przyczyn na góry chodzić nie mogą, udanych wejść na bloga.

Majte sa pekne!