poniedziałek, 5 stycznia 2026

 Takie se archiwalne



niedziela, 4 stycznia 2026

 Aktuálne spravodajstvo z domova aj zo sveta

Wczoraj po południu się wypogodziło, więc pojechałem sprawdzić, co na Vabcu piszczy. Piszczała bida, bo Tatry skrywała przesłodzona mgiełka. Może bym i poczekał do zachodu, gdy opadnie, ale wiało nieprzyjemnie, więc żeby nie odmrozić uszu, zawróciłem i ze skrzyżowania w pobliżu zimowej stajni nad Kremną zrobiłem kilka takich se zdjęć.

Wołowina na zimno

Chrám Presvätej Bohorodičky

Piątka dla zwierząt

Kto volá?

Moje drzewko


sobota, 3 stycznia 2026

Aktuálne spravodajstvo z domova aj zo sveta

Na górach zima całkiem przyjemna. Śniegu na polanach zaledwie po kostki, a w lasach prawie nic. Temperatura w chacie - 4, taka sama na zewnątrz. Na przełączkach powiewa dość dokuczliwie, ale w lesie cisza. Niebo niestety zachmurzone, czasem tylko błyśnie słońce. Na szlaku sporo śladów wędrowców, aut i motorów lokalsów. Chata cierpliwie czeka mojego powrotu, nawet myszy już teraz zimą w niej nie goszczą. Huczne zabawy sylwestrowe, zjazdy na workach z sianem, nocne obserwacje zimowego nieba i grzanie się przy kozie, która budziła zimujące motyle to już odległa przeszłość, zaledwie mgliste wspomnienie.  

PS W spravodajstwie świadomie użyłem zdań pojedynczych i równoważników. Jeśli komuś za krótko, niech spróbuje przebrnąć przez jakieś trzydziestostronicowe jednozdaniowe opowiadanie z tomu "A świat trwa" Noblisty Krasznohorkaia. Wydawnictwo Czarne publikując ten bełkot i w dodatku wyceniając go na 56,90 skutecznie zniechęciło potencjalnych czytelników do nabycia innych (dobrych!) powieści tego skądinąd  znakomitego pisarza. 

PS 2 Rada dla początkujących pisarzy: Jeśli nie nazywasz się Joseph Roth, nie pisz pod wpływem.




środa, 31 grudnia 2025

 Są ludzie, którzy mają wiecznie pod górkę

Małe podsumowanie:

W 2025 roku wszedłem po raz pierwszy na 21 pagorków zaliczanych do Korony Karpat. Na dwóch (Smrekovica i Radziejowa) byłem po raz drugi. Żeby je zdobyć odwiedziłem 4 kraje - Polskę, Słowację, Węgry i Czechy. 
Na terenie Polski zostały mi jeszcze cztery pagorki do zdobycia w roku następnym. Dalsze szczyty Korony wymagają kilkudniowych zagranicznych wyjazdów. Na razie oglądam je mapach, ale jeśli zdrowie, finanse i czas pozwolą, wyruszę już wiosną.
Wlazłem oczywiście jeszcze na kilkanaście innych pagorków, które do tej Korony się nie kwalifikują. Większość wędrówek zapisywałem w chytrych hodinkach. W sumie aplikacja zapisała 536  km górskich przyjemności. Gdybym mierzył wszystkie wieczorne spacery w okolicy Kordowca i górskie grzybobrania, pewnie doszłaby kolejna setka, ale na takie skromne imprezy zegarka nie zakładam.

W Nowym Roku życzę wszystkim garbatym (to od plecaka) wielu pasjonujących wejść na szczyty, a tym, którzy z jakichś przyczyn na góry chodzić nie mogą, udanych wejść na bloga.

Majte sa pekne!




niedziela, 21 grudnia 2025

 Demitologizacja

Jeśli na Łyżce - Stożku finał jeszcze przed nami, skuteczną demitologizację przeprowadzili archeolodzy na "Kopcu Tatarskim" położonym na Pogórzu, przy drodze z Ropczyc do Gnojnicy. Kopiec został rozkopany do podstawy, ale niestety - kosteczek żadnego Tatarzyna psubrata nie znaleziono. Mimo to władze uznały, że dobrze będzie stworzyć nową atrakcję turystyczną, więc zagospodarowano to miejsce niewielką zatoczką dla samochodów, umieszczono stojak na rowery i kilka szczegółowych tablic informacyjnych. A wszystko to, skoro krzyża zabrakło, pod  biało - czerwoną. 
Wśród legend związanych z tajemniczym kopcem zabrakło mi jednej. Uważam bowiem, że kopiec ten usypano, aby w jego cieniu mógł odpocząć i wypić kahve wracający spod Wiednia Sobieski.

PS Ważna informacja. Parking pod kopcem nie nadaje się na miejsce romantycznych spotkań, bowiem z rur odpowietrzających widocznych na pierwszym zdjęciu okrutnie wali szambem.






poniedziałek, 15 grudnia 2025

 Łyżka (Wyszka / Wyska / Łyska), Stare Zamczysko i Stożek - Góra Mocy

Jak sądzą nasi włościanie (w okolicy dużo nowych domów z zaparkowanymi na podjazdach quadami, jeepami i teslami) góra Łyżka nazwę swą zawdzięcza srebrnej łyżce, którą na szczycie zgubiła św. Kunegunda chroniąca się tu przed Tatarami psubratami. W szczelinach skalnych, do których nikt dotąd nie wszedł ze względu na "zepsute powietrze" ukryła też inne klasztorne skarby. To kolejna legenda o Kindze, która przed Tatarami uciekała prawie w tyle miejsc, ile w czasie powrotu spod Wiednia odwiedził Sobieski. Tyle, że ten po drodze głównie odpoczywał pod lipami i cudów jak Kunegunda nie czynił. 
Na szczycie Łyżki żadnych śladów pobytu bogatych klarysek już nie ma. Są tablice informacyjne, nowa ławka św. Kingi i obowiązkowy krzyż. Dużo ciekawszym miejscem jest wysunięty na wschód płaskowyż Stary Zamek. Choć i tu próżno by szukać pozostałości jakiejś budowli obronnej, włościanie poskładali z płaskich kamieni kilka konstrukcji menhiropodobnych. Kamienny wał, który znajduje się tylko po jednej stronie płaskowyżu domorośli archeolodzy uznają za część konstrukcji obronnej lub kultowej. Mnie przypomina on "Zaołtarz" w rezerwacie Baniska, który jest, jak gdzieś wyczytałem, osuwiskiem insekwentnym. Dlaczego jest tylko z jednej strony płaskowyżu łatwo wyjaśnić - tylko ta strona jest stroma i skalista. 
Nieco poniżej Starego Zamczyska znajduje się stożkowate kamienne wzgórze, na którym również widać działalność współczesnych  wyznawców misteriów Eleuzyjskich. Znać to to po świeżo ułożonych kamieniach, co łatwo stwierdzić, gdyż nie są one omszone. Poza tym naukowcy badający w tym roku to miejsce, sprejem zaznaczyli zarys domniemanego stanowiska megalitycznego (link, link2 ). Stożek ten nie ma nazwy, roboczo więc nazwałem go Górą Mocy, bo zapewnia odwiedzającym powodzenie w biznesie, co widać na położonych poniżej polanach zabudowanych nowoczesnymi willami. Wkrótce kolejne przesilenie zimowe, więc polecam wycieczkę na Stożek - Górę Mocy. Zaznaczyłem ją na mapy.com. A ci, co na góry nie chodzą, a marzą o zakupie jeepa  rubicona, niech wybiorą się do najbliższej kolektury lotto albo skończą studia medyczne.

PS w podsumowaniu demitologizacji. Jak pewnie stali obserwatorzy bloga zauważyli, ostatnio penetruję głównie Beskid Wyspowy. Choć nie przepadam za tymi stromymi i zalesionymi pagorkami, mają one dla mnie jedną zaletę - są blisko. Gdy dzień będzie dłuższy, chętnie wybrałbym się na Słowację, gdzie mam do zdobycia kilka konkretnych pagorków z Korony Karpat. Beskid Wyspowy jest bezpieczny. Jak dotąd spotkałem jedynie liczne sarny i jednego wilka, który krótko szczeknął i zwiał do lasu. Na góry sławiackie obawiam się jednak chodzić sam. Gdyby bowiem mieć choć jednego towarzysza, szanse, że zostanie się pożartym przez niedźwiedzia spadają od razu do 50 procent.

Szczyt Łyżki (Wyszki) z ławką św. Kingi

Płaskowyż Starego Zamku

Konstrukcje kultowe

Tablica, która wszystko objaśnia

W pobliżu tablicy szczeliny z zepsutym powietrzem

Fragment osuwiska albo jak kto woli
kamienny wał kultowy

Stożek - Góra Mocy

Góra Mocy

Domniemany megalit

niedziela, 14 grudnia 2025

 Wielka panorama z drogi na Łyżkę


wielka