Nie będzie Niemiec pluł w twarz naszej kozie
Ludzie chodzą w góry z różnych powodów. Dla treningu fizycznego, relaksu, bycia bliżej natury, przygody, a nawet by popełnić samobójstwo. Osobliwa jest motywacja autora ulotek systematycznie co roku zawieszanych na drzewach wzdłuż czerwonego szlaku. Były już ulotki antyszczepionkowe i antyukraińskie. Te najnowsze wywieszone w ostatnią niedzielę traktują o emigrantach i Niemcach.
Wydaje mi się, że autorem tych oryginalnych apeli kieruje strach. Jeśli postępująca paranoja tego osobnika osiągnie apogeum, następne ulotki ostrzegające przed sobą samym wywiesi na drzewach w ostępach rezerwatu Baniska, gdzie nie chodzi już nikt. Podziwiam heroizm, poświęcenie i pracowitość autora, który nawet zadał sobie trud tłumaczenia na arabski apelu skierowanego do domniemanych migrantów, którzy nie maja nic lepszego do roboty niż zdobywać diamentową odznakę GSB. Niepotrzebnie użył jednak trudnego słowa "redyk", które może być dla nich niezrozumiałe.
Czy nie prościej byłoby poinformować, że wszystkie nasze narodowe kozy i owce są już zajęte przez lokalnych pasterzy?