wtorek, 21 kwietnia 2026

 Korona Karpat 

Pagorek bez nazwy - 450m, najwyższe wzniesienie Kotliny Południowosłowackiej

Provincia
Západné Karpaty / Karpaty Zachodnie
Subprovincia
Vnútorné Západné Karpaty / Wewnętrzne Karpaty Zachodnie
Celok
Juhoslovenská kotlina / Kotlina Południowosłowacka






niedziela, 19 kwietnia 2026

 Wszystko się może zdarzyć link










sobota, 18 kwietnia 2026

 Miejsca ukochane

Zbiornik retencyjny przy Ruskiej Drodze





piątek, 17 kwietnia 2026

 Stary Sącz cmentarz choleryczny






czwartek, 16 kwietnia 2026

 Piwniczna Nakło

cmentarz choleryczny





środa, 15 kwietnia 2026

Galicyanie, pamiątki rabacji

Gnojnica, Góra Ropczycka

Śladami zapisków ks. Święsa o rodzinie Kotów, która jakoby wzbogaciła się w czasie rabacji link

Kapliczka fundacji Kotów w Gnojnicy Dolnej

Kapliczka fundacji Kotów przy drodze do Góry

Figura Nepomucena przy drodze z Ropczyc do Gnojnicy



Czwartej kapliczki Kotów na granicy Gnojnicy i Zagorzyc Górnych na razie nie udało mi się zidentyfikować.

wtorek, 14 kwietnia 2026

 Borucenie

Żeby nie gnuśnieć i rozgrzać się po mroźnej nocy, poszedłem w niedzielę sfotografować do map szczyt Kiczory 988. Byłem na nim już kilka razy wdrapując się tam z polany Kicora przy okazji odwiedzin dziadka Buczka, do którego zachodziłem w niedziele z konserwą i chlebkiem. Ponieważ dziadek zamieszkał na stałe znacznie wyżej i już na Kicorę ścieżką przez Mnicha nie chodzę, wlazłem na szczyt od strony Niemcowej. Sfotografowałem kupę kamieni, żółtą tabliczkę przypraną do buka papiokami i zasiadłem poniżej, na skraju młodnika, gdzie nie wiało. Kiedym żuł kanapkę, usłyszałem w gęstwinie basowe borucenie. Choć było krótkie, pocieszyłem się, że pewnie to odgłos motoru, ale zacząłem uważniej nasłuchiwać. Kiedy borucenie powtórzyło się znacznie bliżej, wrzuciłem błyskawicznie grotki do plecaka i przerażony pomknąłem na łeb, na szyję na drugą stronę grzbietu. Zgodnie z zaleceniami poradników, żeby nie sprowokować ataku niedźwiedzia, nie uciekałem, ale tylko dlatego, że po stromiźnie najeżonej gałęziami, karczami i skalnym rumoszem, biec się nie dało.
Kiedy opowiedziałem o tej przygodzie panu Władkowi na Niemcowej, ten doświadczony gazda, który las zna lepiej niż cały Wydział Leśny Uniwersytetu Rolniczego, zalecił, żeby w razie takiego spotkania wejść na drzewo, ale cienkie, bo na cienkie drzewa misie nie wchodzą. 

Napis na buku, który zauważyłem u kresu mojej udanej ucieczki bardzo mnie ucieszył i uspokoił.